wtorek, 1 stycznia 2013

Prawa Murphy’ego w tradingu


Prawa Murphy’ego w tradingu

Czym są prawa Murphy’ego? To zbiór humorystycznych powiedzeń, które sprowadzają się do założenia, że rzeczy pójdą tak źle, jak to tylko możliwe. Forexjest na to idealnym miejscem, ale nigdzie nie znalazłem praw Murpy’ego w tradingu. No to zrobiłem własną listę. Zapraszam do lektury i zachęcam do dodawania swoich spostrzeżeń i „złotych myśli”.

Trendy spadkowe kończą się, gdy zaczynasz sprzedawać i zaczynają, gdy zaczynasz kupować.
Trendy wzrostowe mają analogiczne właściwości.

Umiejętności guru są odwrotnie proporcjonalne do szumu jaki robi wokół swojej osoby.
Wartość ebooków jest odwrotnie proporcjonalna do składanych przez autora obietnic.
Jeśli coś wygląda na zbyt piękne, by było prawdziwe – takie właśnie jest.
Na danych historycznych wszystko działa.
W teorii nie ma różnicy między teorią, a praktyką. W praktyce jest.
Głównym zadaniem analityka nie jest tworzenie trafnych prognoz, ale tłumaczenie dlaczego te wczorajsze zawiodły.
Wszystko działa w pewnych warunkach, nic nie działa w każdych.

Rynek idzie pójdzie zakładanym kierunku tylko wtedy, gdy zamkniesz pozycję za wcześnie.
Ruch zwrotny skończy się dokładnie w miejscu ustawienia SL.
Każda ciekawa sytuacja kończy się stratą. Wszystkie nieciekawe – zyskiem.
Najlepsze okazje to te, które zignorujesz.
Straty rosną trzy razy szybciej niż zyski.
Nic nie jest na tyle proste, żeby nie mogło być źle zrozumiane.
Fałszywe wybicie to każde wybicie, w które wejdziesz od razu.
To o czym wiesz zawsze jest nieprzydatne.
Rynek rzadko idzie tam, gdzie powinien i najczęściej tam, gdzie to najmniej prawdopodobne.
Nie ważne ile czasu spędzisz nad strategią i tak będzie wymagała poprawek.
Jeśli udoskonalasz coś dostatecznie długo – na pewno to zepsujesz.
Im mądrzej wygląda strategia, tym gorzej działa.
Bardzo dużo można zauważyć, gdy się patrzy.
Płatne sygnały działają świetnie dopóki nie wykupisz abonamentu.
Transakcje z których wychodzisz za wcześnie mogłyby przynieść największe zyski.
Transakcje przy których wykazujesz się cierpliwością kończą się na break even.
Elliot Wave is all very well, but only when you’re waving goodbye (autor: Brian Marber)

3 MYŚLI NT. „PRAWA MURPHY’EGO W TRADINGU”

7 Cech Dobrego Setupu



7 Cech Dobrego Setupu


Co mi to wszystko da?
Stosowanie powyższych idei ma wiele zalet:
Ogranicza liczbę transakcji – pojawienie się okazji (setupu) nie zawsze kończy się wejściem i w efekcie otwierasz pozycje rzadziej;
Pozwala na większą precyzję – zlecenia oczekujące dają możliwość dokładnego wyboru ceny po której wejdziemy na rynek;
Zwiększa skuteczność – odpowiednio dobrane wejście pozwala uniknąć stratnych transakcji. Jeśli cena nie dotrze tam gdzie powinna zlecenie nie zostanie aktywowane. Kiedyś obliczyłem, że dzięki wejściom ilość stratnych transakcji zmniejszyła się o prawie połowę;
Zwiększa pewność siebie – wiesz, że jeśli cena spełni określone warunki masz duże szanse na zysk. Stres jest wtedy znacznie mniejszy lub znika całkiem;
Ogranicza czas spędzany przed monitorem – ustawienie zlecenia oczekującego zwalnia Cię z konieczności ciągłej obserwacji rynku. Ustawiasz je tam gdzie trzeba i masz wolne aż do jego aktywacji.W poprzednim wpisie omówiliśmy ogólne zasady zawierania transakcji, dzisiaj zajmiemy się samymi setupami, czyli bardzo ważną częścią każdej strategii.
Sam używam technik popularnie zwanych price action. Szukam albo pojedynczych słupków (Słupków Pinokia) albo formacji złożonych z dwóch, trzech, sporadycznie większej ilości słupków. Ja po prostu kocham słupki. Oto przykłady setupów.
Wracając do tematu, czym jest dla mnie dobry setup? Musi posiadać poniższe cechy:
1. Prosty – zawsze staram się maksymalnie uprościć to co robię i Tobie polecam to samo. Skomplikowane setupy wcale nie są lepsze od tych najprostszych, wbrew pozorom. Albert Einstein co prawda nie był traderem, ale kiedyś stwierdził:
Wszystko powinno być tak proste, jak to tylko możliwe, ale nie prostsze.
I tego się trzymajmy.
2. Wyraźny – setup musi być na tyle prosty, bym mógł go zauważyć od razu. Bez żadnych skomplikowanych pomiarów, obliczeń, obserwacji, analiz itd. Chodzi o to, że zaraz po włączeniu wykresu chcę móc stwierdzić,  że jest albo go nie ma. Kiedy się pojawi nie mogę mieć żadnych wątpliwości, że jest tym, czego szukam. Żadnego „wydaje mi się, że to jest mój sygnał”, „hmmm.. to mi wygląda na…”. Chcę go widzieć czarno na białym. Poza tym, nie jestem analitykiem tylko traderem.
3. Zrozumiały – dla mnie. Muszę wiedzieć dlaczego gram przy pomocy danego setupu. Poznaję go na wylot – szukam informacji w książkach i Internecie. Chcę poznać zdanie innych na jego temat i znaleźć optymalne rozwiązania. Dzieki temu poznam go jak własną kieszeń – jak wygląda, czego się mogę po nim spodziewać i dlaczego powinien zadziałać.
Nigdy nie używam czegoś, czego nie rozumiem. Wszystko ma być jasne i klarowne oraz zgodne z moimi przekonaniami.
4. Częsty – lubię grać często, dlatego nie interesują mnie setupy, które występują rzadko. Dzięki częstemu występowaniu mogę selekcjonować sygnały i wybierać te, które uznam za najlepsze. Poza tym mam pewność, że setup wystąpi i nie muszę ślęczeć na wykresem kilkanaście godzin z ustęknieniem czekając aż się pojawi.
5. Zyskowny – to chyba oczywiste. Nie potrafię programować, nie znam się na komputerowym testowaniu systemów, dlatego drukuję wykresy, biorę flamaster i zaznaczam to, co mnie interesuje. Potem sprawdzam zasięg ruchów po pojawieniu się setupów i widzę, czy da się zarobić, czy nie. Jeśli wszystko wygląda dobrze, biorę się za opracowanie reguł gry. Ale to temat na odrębny wpis.
6. W odpowiednim miejscu – szukam setupów, które wystąpią w odpowiednim kontekście rynkowym. Przykładowo, jeśli chcę grać na załamania trendu szukam Słupków Pinokia, które są poprzedzone wyraźnym ruchem. Gdy pojawią się w konsolidacji zwyczajnie je zignoruję.
7. W odpowiednim czasie – Forex daje swobodę decydowania o godzinach, w których będziemy grali. Mamy to szczęście, że nasz dzień obejmuje zarówno sesję europejską jak  i amerykańską. Lubię grać podczas tej pierwszej, dlatego sprawdzam czy mój setup pojawia się w tym czasie i jak często.
Przy strategiach gry na słupkach dziennych wymagam, by pojawiły się co najmniej dwa lub trzy okazje w ciągu tygodnia.
I to by było na tyle, w kolejnym wpisie przyjrzymy się przykładowemu setupowi i omówimy powyższe zasady w praktyce.
Zobacz też:

Iluzja Świętego Graala


Iluzja Świętego Graala

Każdy chce znaleźć Świętego Graala. Wielu traderów – doświadczonych i początkujących – szuka sposobów 100%-owy system. Taki, który pozwoli przewidywać przyszłe ruchy cen, zarabiać pewne i duże pieniądze. Święty Graal owszem, istnieje. Mieści się w twórczej części mózgu, tuż obok smoków, wróżek i krasnali.
holy-grail
Święty Graal jest produktem chrześcijańskiej mitologii. Według legend jest kielichem do którego Józef z Arymatei miał zebrać krew z przebitego boku Chrystusa spływającą po włóczni. Niektóre rzeczy mają to do siebie, że jak są ważne to giną. Jak coś zginie, trzeba znaleźć. Szukali go rycerze króla Artura, Indiana Jones i Monty Python, ale poszukiwania zakończyły się fiaskiem.
Po co komu kielich?
Wierzono (niektórzy wciąż wierzą), że naczynie posiada boskie właściwości. Picie z niego czyni nieśmiertelnym, a miejsce w którym się znajduje to kraina mlekiem i miodem płynąca. Kwiatki kwitną przez cały rok, wszyscy są szczęśliwi itp. itd.
Co to ma wspólnego z tradingiem?
Święty Graal to metafora. W tradingu używa się tej nazwy do określenia super-sposobu, który pozwala na zarabianie dużych pieniędzy. Dzięki niemu będziemy zawsze zarabiać, nigdy tracić. W każdych warunkach, na każdym rynku. Maszynka do zarabiania.
Setki tysięcy traderów właśnie tego szukają. Chcą mieć pewny sposób, który generuje niezawodne sygnały – po zajęciu pozycji rynek pójdzie dokładnie tam, gdzie oczekują. Za każdym razem.
Szukasz takiego sposobu? No cóż.. marnujesz i czas, i pieniądze. Szukając magicznych systemów, strategii, wskaźników, programów, teorii pogubisz się w końcu. To takie błędne koło z którego niewielu wychodzi. Wystarczy rzucić okien na fora dyskusyjne – wielu inteligentnych ludzi z ogromną wiedzą, mimo kilku lat na FX nie jest w stanie systematycznie zarabiać. Mają wiele do powiedzenia, duże doświadczenie w testowaniu systemów, ale wciąż szukają Świętego Graala. Im dłużej szukają, tym bardziej go nie ma. Zamiast zysków są straty, pojawia się gniew, frustracja, stres.
Nie rozumieją (lub nie chcą zrozumieć), że Święty Graal nie jest:
-          super-systemem działającym na każdym rynku, w każdych warunkach;
-          wskaźnikiem lub EA (expert advisor);
-          najnowszym programem do analizy wykresów, wyposażonym w tysiące opcji i dającym miliony możliwośći;
-          sygnałami czy newsletterem od guru;
-          sekretem o którym wie tylko Soros na spółkę z Buffetem;
-          wszystkim tym o czym myślisz jako początkujący;
Więc Święty Graal jednak istnieje?
Załóżmy, że istnieje. Skoro to nie system, nie wskaźnik itd. to co nim jest?
Święty Graal to cały proces tradingu: od tworzenia systemu po jego egzekucję. Jeśli wszystko zrobisz z głową, będziesz zarabiać. Stwórz solidny system, zadbaj o odpowiednie zarządzanie kapitałem, trzymaj się reguł i panuj nad emocjami. Tylko tyle i aż tyle. Nie potrzebujesz Świętego Graala, by osiągać sukcesy.

Wszystko co wiesz to gówno prawda. Czyli co by Ci powiedział generał Patton, gdyby uczył spekulacji.


Wszystko co wiesz to gówno prawda

Czyli co by Ci powiedział generał Patton, gdyby uczył spekulacji.
Usiądźcie!
Wszystko co słyszycie o tym, spekulacja jest skomplikowana, to gówno prawda. Ludzie uwielbiają komplikować proste rzeczy, bo dzięki temu mają wrażenie, że grają „profesjonalnie”. Pieprzyć to, my będziemy korzystać z technik prostych jak budowa cepa. Rynek płaci za skuteczność, a nie za udawanie eksperta.
Mimo prostoty spekulacja to jedna z najtrudniejszych rywalizacji na jakie człowiek może sobie pozwolić. Wydobywa z niego wszystko, co najlepsze i wymywa to, co nikczemne.
W dzieciństwie podziwialiśmy najlepszego gracza w kulki, najszybszego biegacza, futbolistów z pierwszej ligi i najtwardszych bokserów. Nie tolerujemy przegranych i zawsze gramy po to, żeby zwyciężyć. Dlatego jeszcze nigdy nie przegraliśmy i nigdy nie przegramy w dłuższym terminie. Wstrętna jest nam sama myśl o porażce.
Nie jest prawdą, że większość z Was przegra. Tylko ci, którzy grają bez zasad są skazani na klęskę.
Na początku każdy się boi. Ten, kto twierdzi inaczej, jest podłym kłamcą. Prawdziwy trader to ktoś, kto idzie do przodu, mimo niepowodzeń. Niektórzy przezwyciężają strach po kilku tygodniach, innym zabiera to kilka miesięcy, jeszcze innym parę lat. Prawdziwy trader nie pozwala jednak, aby lęk przed porażką okazał się silniejszy niźli jego honor, poczucie obowiązku i naturalne męstwo.
Narzekacie, że musicie grać zgodnie z planem i prowadzić dziennik, skarżycie się na to, co nazywacie „gównianym drylem”. Jego celem jest wyrobić w was instynkt trzymania się zasad i nauczyć was stale zachowywać czujność. To trzeba wpoić każdemu traderowi. Pierdolić tego, kto nie umie zachować czujności! Trader, jeśli chce pozostać przy życiu, musi być czujny. Inaczej nadziane sukinsyny z banków podkradną się do niego od tyłu i zatłuczą na śmierć workiem gówna. Statystyki mówią wyraźnie, że większość traderów traci. To „bohaterzy”, których zgubiła zbytnia pewność siebie i nadmierne ryzyko.
Opowieści o sekretach, tajemnicach i innych bzdetach to gówno prawda. Niedouczone gnojki, które piszą te bzdury wiedzą o prawdziwej spekulacji nie więcej niż o pieprzeniu. A my mamy najlepszy zespół, najlepszego ducha i najwspanialszych ludzi na ziemi. A niech mnie, żali mi tych biednych drani, którzy siedzą po drugiej stronie monitora.
Dbajcie o każdy szczegół. Nie wolno wam myśleć, że pojedynczy element strategii jest mało ważny. A gdyby tak każdy trader stwierdził, że ma dosyć czekania na sygnał i otwarł pozycję za wcześnie? Taki niecierpliwy skurczybyk mógłby powiedzieć: „Do diabła, przecież to tylko jedna transakcja!”. A gdyby za każdym razem tak mówił? Gdzie, do kurwy nędzy byśmy się wtedy znaleźli? Dzięki Bogu, moi traderzy tak nie mówią. Każdy robi to co do niego należy.
Dzięki strategii będziecie wiedzieli jak grać, zarządzanie kapitałem pozwoli wam przetrwać trudniejsze okresy, dziennik pozwala wyłapać popełniane błędy, a trading plan jest po to, byście nie dostali sraczki w czasie sesji.
Jasne, że chcecie zarabiać. Ale z rynkiem nie da się wygrać leżąc do góry brzuchem. Spekulacja to ciągła nauka i zdobywanie doświadczenia. Zaczniecie zarabiać tym szybciej, im szybciej nauczycie się dyscypliny.
Niektórzy z was zastanawiają się, czy nie spietrają w czasie sesji. Nie martwcie się o to. Zapewniam was, żę wszyscy zrobicie co do was należy. Po drugiej stronie monitora siedzą ludzie, którzy chcą waszych pieniędzy. Albo wy im je zabierzecie, albo oni zabiorą je wam. Bądźcie zimnymi sukinsynami. Cierpliwie czekajcie na swoją kolej. Bierzcie tylko najlepsze sygnały. Tnijcie straty. Pozwalajcie zyskom rosnąć. Unikajcie zbędnego ryzyka.
Nie chcę słyszeć żadnych meldunków w rodzaju: „Robię analizę”. Kurwa, nie będziemy robić żadnych „analiz”. Przez cały czas trzymamy się planu i czekamy na sygnał. Kiedy się pojawi wkraczamy do akcji. Chwytamy trend za jaja i wykręcamy tak, że się zesra pipsami. Nasz plan to trzymać się planu. Przejdziemy przez sesję jak gówno przez rurę.
Będą skargi, że jestem wymagający. Mam w dupie taki skargi. Nie jestem tu, żeby was klepać po plecach i mówić to co chcecie usłyszeć. Jak ktoś szuka przyjaciela, niech sobie kupi psa. Rynek to nie wesołe miasteczko, w którym każdy się uśmiecha i wpieprza watę cukrową. To pole bitwy, gdzie każdy czeka na wasze błędy. Będziecie zdani wyłącznie na siebie dlatego wierzę, że praca nad sobą oszczędzi wam mnóstwo pieniędzy. Im bardziej się do tego przyłożycie, tym mniej stracicie i szybciej zaczniecie zarabiać.
Jeszcze jedno. Za trzydzieści lat, kiedy usiądziecie przy kominku z wnukiem na kolanach, a on was zapyta: „Co robiłeś w czasie drugiej wojny światowej, dziadku?”, nie będziecie musieli odpowiadać zachrypniętym głosem: „Rozrzucałem gnój w Luizjanie”. Nie panowie, popatrzycie mu prosto w oczy i powiecie: „Wnusiu, twój dziadek był spekulantem i grał na rynku pod okiem tego cholernego skurczybyka George’a Pattona!”
No dobra, sukinkoty, znacie już moje uczucia. Z dumą poprowadzę was, chłopcy, do boju, wszędzie i o każdej porze. To wszystko.
Ps. artykuł powstał na podstawie przemówienia gen. Pattona, oryginał tutaj

Outside bar++Timing – czyli dlaczego wejście w odpowiednim czasie ma znaczenie



Timing – czyli dlaczego wejście w odpowiednim czasie ma znaczenie


Formacje złożone z kilku słupków (setupy) można zauważyć dopiero po powstaniu słupka spełniającego określone kryteria. Wymagają szybkiej i precyzyjnej reakcji. Wejście w odpowiednim momencie często decyduje o zarobku i stracie.
W sprawie artykułu dostałem kilkanaście e-maili. Nie wszyscy rozumieją na czym polega idea setupów i wejść. Postanowiłem to wyjaśnić przy okazji pisania o timingu. Obydwie te kwestie są nierozłączne, więc powstał długaśny tekst, który powinien rozwiać wszelkie wątpliwości.
Za każdym elementem strategii muszą stać określone powody. Samo poznanie reguł nie jest wystarczające, dopiero wiedza dlaczego tak, a nie inaczej sprawia, że łatwiej je zaakceptować i grać zgodnie z nimi. Zanim przejdziemy do sedna muszę wyjaśnić kilka rzeczy.
Po włączeniu platformy…
Na początku należy rozpoznać w jakiej fazie aktualnie znajduje się rynek i czy jest grywalny. Przez „grywalność” rozumiem warunki odpowiednie dla stosowanej strategii. W moim przypadku są to trendy. Wbrew pozorom nie rysuję linii czy poziomów, interesuje mnie wyłącznie układ dołków i szczytów.
Podczas gry zupełnie pomijam to co było wczoraj, czy kilka godzin temu. Liczy się tylko „tu i teraz”.
Idea jest następująca – podczas wzrostów poluję na zakończenia korekt spadkowych. Innymi słowy, kupuję dołki. W czasie spadków jestem zainteresowany zakończeniami korekt wzrostowych, czyli sprzedaję na szczytach.
Omówmy to na przykładzie wzrostów.
Bazowa lokacja (warunki, w których czekam na formację (setup)) wyglądają tak:
Skąd wiem, że korekta jest zakończona i można kupować?
Nie wiem.
Z fusów nie wróżę,  nie rozkładam tarota. Nie prognozuję, tylko reaguję..
Nowy ruch w kierunku trendu, siłą rzeczy, musi mieć jakiś początek. Pierwszym sygnałem możliwego zakończenia korekty jest każdy słupek spełniający dwa warunki:
- cena zamknięcia znajdzie się nad ceną maksymalną poprzedniego słupka;
- cena zamknięcia jest bliska ceny maksymalnej;
To słupek sygnału, który tworzy ewentualną formację. Nie zawsze jest to formacja Trzech Słupków Odwrotu, Outside Bar itd. Tutaj bardziej liczy się idea. Poniżej przykłady:
Najważniejsze jest to, że razem z poprzedzającymi słupkami daje informację: korekta prawdopodobnie jest zakończona.
Zanim słupek tego typu powstanie nie wiem dwóch rzeczy:
w    którym miejscu się pojawi formacja – nie prognozuję zachowania rynku. Nie wyznaczam poziomów, nie korzystam z linii trendu itp. Kiedy szczyty i dołki pokażą sprzyjające warunki po prostu czekam na formację;
nie wiem  czy w ogóle się pojawi – to co teraz wygląda na korektę spadkową może okazać się początkiem nowego trendu spadkowego;
Jak to wygląda w warunkach rynkowych?
Modelowy przykład.

Powiedzmy, że właśnie otwarłem platformę i widzę coś takiego. Identyfikuję ostatni szczyt i dno.
Warunki są świetne. Wyższy szczyt (w tej chwili jest już faktem, bo cena spadła zostawiając po sobie wierzchołek!), wyższe dno i  trwająca korekta.
Aktualnie nie ma żadnych przesłanek do zajmowania pozycji, dlatego muszę uzbroić się w cierpliwość.
Wezmę każdy setup między nowym szczytem a wyższym dnem (strefa kupna).
Po pięciu minutach powstaje Outside Bar. Z chwilą, gdy słupek jest już zamknięty składam zlecenie buy stop powyżej ceny maksymalnej. Jeśli odległość między ceną zamknięcia, a ceną max jest niewielka mogę też otworzyć zlecenie po cenie rynkowej (oczywiście po przekroczeniu ceny max!!!)
Outside Bar sugeruje możliwe zakończenie korekty. Pewności nie ma i właśnie dlatego czekam na potwierdzenie (czyli przełamanie poziomu kupna). Banalny sposób na ograniczenie ryzyka.
Jak widać przełamanie nie nastąpiło. Gdybym się pospieszył i wszedł zaraz po zamknięciu byłaby strata. Gdzie jak gdzie, ale w spekulacji cierpliwość jest na wagę złota (pipsów)
Korekta uległa przedłużeniu i po kilku słupkach mamy drugiego Outside Bar’a. Druga okazja w tej samej korekcie. Być może teraz zlecenie wejdzie?
Weszło;)
TIMING
Zobaczmy jak to wygląda w mikroskali. Przestrzeń obok słupka podzieliłem na trzy strefy – czarną, zieloną i czerwoną.
Czarna strefa – za wcześnie
Dotyczy wejść przed pełnym ukształtowaniem słupka bądź po jego zamknięciu poniżej ceny maksymalnej (dla setupów kupna).
Jeśli to robisz nie dziw się, że masz same straty. Na niskich interwałach okazji jest dużo, ale sytuacji, które tylko początkowo wyglądają na dobre okazje jest o wiele więcej. Zawsze czekaj do pełnego ukształtowania formacji. Słupek w trakcie powstawania nie jest słupkiem sygnałowym. Staje się nim dopiero po zamknięciu i spełnieniu odpowiednich kryteriów. Nie wcześniej.
Wchodzenie przed zamknięciem jest kuszące. Grając np. na interwale pięciominutowym po dwóch minutach aktualny słupek może wyglądać na wzrostowy. Wtedy włącza się chciwość: To jest to! Kupuję bo pipsy uciekną!!!
Nie rób tego. Zanim słupek zostanie zamknięty cena może spaść:
To co wcześniej wyglądało na formacją okazało się tylko chwilową iluzją. To tzw. spalone setupy. Spójrz na poniższy wykres.
Spalonych setupów jest od groma.
Zielona strefa – idealnie
Wchodzę dopiero po przekroczeniu ceny maksymalnej (kupno) lub minimalnej (sprzedaż). O ile? 1-3 pipsy.
Powstanie setupu nie załatwia sprawy do końca. Wyczekiwana formacja nie zawsze jest zakończeniem korekty. Dopiero przełamanie ostatniego słupka jest dla mnie potwierdzeniem, że coś jest na rzeczy i warto zająć pozycję. Poza tym ograniczam ryzyko.
Przeciętnie w jednym przypadku na trzy przełamanie nie następuje.
Co mi to daje?
Robię około 5 transakcji dziennie;
Stop-loss waha się od 5 do 10 pipsów.
Dzięki czekaniu z wejściem każdego dnia oszczędzam +-15 pipsów. W skali tygodnia to prawie 80 pipsów, a miesiąca ok. 250! To są pipsy, których nie straciłem, czyli:
- nie muszę odrabiać ewentualnych strat;
- zakończenie dnia/tygodnia/miesiąca na plusie jest łatwiejsze ;
- mniej strat to mniej nerwów.
A wszystko tylko dlatego, że nie wchodzę zaraz po powstaniu setupu.
Mała rzecz, a robi  dużą różnicę.
Czerwona strefa – za późno
Zdarza mi się, dość często, że przegapię setup, po którym rynek poszedł w zakładanym kierunku. Spóźniłem się Powstaje dylemat – grać czy nie grać. Skoro setup się sprawdził to może warto wejść z opóźnieniem?
Wejście w odpowiednim momencie daje możliwość ustawienia ciasnego SL. Późnejsze wejście pozbawi Cię tej możliwości. O ile początkowo SL mógł wynieść kilka pipsów, teraz musi być ustawiony w odległości kilkunastu pipsów.
Dlaczego?
Rynek porusza się zygzakiem. Wchodząc w trwający ruch z ciasnym SL ryzykuję, że lekka korekta wymiecie mnie z rynku. Ciasny SL ma rację bytu wtedy, gdy uda się złapać ruch zaraz na początku.
I tutaj pewnie zadajesz sobie pytanie – „no dobrze, skoro spóźniłeś się z wejściem i nie możesz dać ciasnego SL to daj większego SL-a i zmniejsz stawkę?”
Nie. To już gonitwa za rynkiem. Zakładając, że breakeven osiągamy po wzroście równym lub większym od odległości SL, dotarcie ceny do zakładanego poziomu breakeven i satysfakcjonującego RR (stosunek zysku do ryzyka) jest już trudniejsze. W niektórych sytuacjach rynek da zarobić tylko kilka, kilkanaście pipsów. Z ciasnym SL mogę w miarę szybko wyjść na zero i zabezpieczyć choćby kilka pipsów. Druga sprawa jest taka, że nie lubię stawiać SL powyżej 10 punktów. Jeśli warunki tego wymagają to zwykle rezygnuję z transakcji. Czasem robię wyjątki, ale setup musi być modelowy i wystąpić w idealnych warunkach.
Jeżeli spóźnię się z wejściem poczekam na następny setup. Prędzej czy później się pojawi.
Spekulacja to przede wszystkim sztuka czekania.

Market Makers vs brokerzy ECN’s. Wszędzie Dobrze Gdzie Nas Nie Ma?


Market Makers vs brokerzy ECN’s. Wszędzie Dobrze Gdzie Nas Nie Ma?

Temat często przewija się w dyskusjach traderów, dziennikarzy i nowicjuszy. Aby poznać odpowiedź musimy dotrzeć do sedna sprawy, zbadać różnice i określić nasze potrzeby. Celem artykułu jest przekazanie zdobytej przeze mnie wiedzy w sposób, który pozwoli zaoszczędzić czas na poszukiwaniach, czytaniu, próbach i błędach.
Scena
Skargi i dyskusje na temat brokerów miały miejsce odkąd te instytucje powstały. Ale ostatnio temat jest bardzo gorący. Dlaczego? Ponieważ wszystko się zmienia. A kiedy coś zmieniasz, ludzie zaczynają się denerwować. Hej, spread się poszerzył, co u licha! Nigdy nie miałem takich opóźnień! Dlaczego tak się dzieje?
Strategie tradingu detalicznego w oparciu o newsy wciąż się zmieniały. Mali gracze zaczęli grać na danych. Łatwo zauważyć potencjalnie spore zyski w raportach nt. gospodarki. Część traderów płaci za dostęp do newsów, część zostaje członkami klubów publikujących sygnały na danych, a wielu po prostu obserwuje z uwagą swoją ulubioną parę przed publikacją danych.
Rozterki u market makera
Czy to zmienia cokolwiek i dlaczego brokerzy ECN powinni być lepsi? Cóż, odpowiedzi należy szukać w dostarczycielach płynności u market makers i ich stosunkach z interbankiem. Ciężko je zdefiniować ponieważ owe relacje mogą przybierać różne formy. Jednak poniższe wyjaśnienie będzie pasować do większości brokerów detalicznych.
Jak większość z was wie, brokerzy detaliczni są stroną w każdej transakcji. Podczas spekulacji Joe sprzedaje, Mary kupuje, a broker dostaje prowizje za umożliwienie transakcji. U BigretailFX kiedy Joe kupuje, BigretailFX sprzedaje, kiedy Joe sprzedaje BigretailFX kupuje. BigretailFX może pokryć pozycję Joe’go dzięki dostarczycielowi płynności, może też dołączyć ją do wspólnej puli i wtedy zająć pozycję u dostarczyciela płynności, która będzie równa ich całkowitej pozycji, a także mogą ją przetrzymać u siebie wiedząc, że Joe prawdopodobnie i tak straci. W każdym bądź razie Joego dzielą jeden lub dwa kroki od banków, funduszy hedgingowych i innych brokerów, którzy stanowiliby drugą stronę transakcji u brokera ECN.
Te jeden lub dwa kroki są miejscem, gdzie zaczynają się problemy Joego u market makera podczas spekulacji w czasie dużej zmienności np. podczas publikacji danych. Broker Joego mógł mu obiecać „stały spread”, „gwarantowane zlecenia”, i/lub „brak poślizgów cenowych”. Albo po prostu Joe nigdy nie doświadczył poślizgów ani rozszerzonego spreadu ponieważ wszystko było w porządku z płynnością i broker chciał, by klient był zadowolony.
Nagle wszystko się zmienia. Coraz więcej klientów BigretailFX zaczyna grać na newsach. W tym samym czasie wszyscy osiągają sukces ponieważ reakcja rynku była łatwa do przewidzenia, poza tym sporo wiedzą o grze na newsach. Teraz BigretailFX ma problem. Ich model biznesowy przestaje działać i podczas publikacji danych tracą mnóstwo pieniędzy. Dlaczego?  Właśnie przez te kroki pomiędzy Joe’m, a większym rynkiem. Stary dobry BigretailFX sprzedaje Euro Joe’mu i setkom klientów, kiedy nikt inny tego nie robi. I, jak się pewnie domyślasz, nikt nie sprzeda Euro, by BigretailFX mógł pokryć pozycje.
Więc co zrobi BigretailFX? Jeśli grasz na Forex, bardzo dobrze znasz odpowiedź. Rozszerzy spread, pojawi się poślizg cenowy albo zamrozi platformę na czas publikacji danych.
Podejrzliwość i potrzeba czegoś lepszego.
Kiedy trader klika kup lub sprzedaj, oczekuje, że stanie się to czego się spodziewa. Kiedy zysk jest mniejszy od oczekiwanego myśli sobie „Co do $@#$^% Oszukali mnie!!!”. Takie sytuacje przytrafiają się każdemu. Takie doświadczenie daje do myślenia i powoduje, że doszukujemy się przekrętu po stronie brokera. I co teraz? Uznałeś, że twój broker jest kiepski. Rozmawiasz ze znajomymi traderami i słyszysz „Mnie też zrobili w konia”. Zaczynasz poszukiwania. I wygląda na to, że gdzie się nie obrócisz widzisz to samo.  Dlaczego? Bo wszędzie miałeś do czynienia z tym samym modelem biznesowym.
Czy ECNs są naszym wybawcą?
Pewnego dnia pojawiają się obietnice lepszych warunków. Wszyscy słyszeliśmy nowe reklamy. „Spread od 1 pipsa”, „Brak pokoju zleceń”, „Nigdy nie zajmujemy pozycji przeciwstawnych” i „dostęp do rynku międzybankowego”. Wow, taaaaaak właśnie na to czekaliśmy! Szybko otwieramy konto demonstracyjne i sprawdzamy spread. O stary, jesteśmy pod wrażeniem! „Zobacz! Jeden pip na funcie!” Ale kiedy tylko zaczynamy testy szybko się okazuje, że nie tego się spodziewaliśmy.

Doświadczenia u brokera ECN
Powiedzmy sobie szczerze. Nasze oczekiwania opierają się na posiadanej wiedzy. W rzeczywistości, większość z nas nie wie czego oczekiwać po „prawdziwym” rynku. Dochodzimy więc do wniosku, że u brokerów ECN będziemy mieć niższy spread i brak kiepskiego, nieuczciwego dealing desk. W tym momencie musimy porównać nasze oczekiwania z rzeczywistością.
Pierwszą rzeczą, którą zauważysz po otwarcia konta u brokera ECN są poślizgi cenowe. Ale dlaczego? Skoro nie ma dealing desk, który może oszukiwać, skąd się biorą? W środowisku ECN poślizgi cenowe są niewłaściwą nazwą. Nikt ich nie tworzy. Twój broker ECN jedynie daje Ci to, o co prosiłeś. Chciałeś złożyć kupna zlecenie po cenie rynkowej i właśnie zostało ono zrealizowane. Problem polega na tym, że wielu z nas nie ma pojęcia jak działa rynek. Myśleliśmy, że możemy kupić euro po cenie widocznej na ekranie tak samo jak kupujemy pomidora z naklejoną ceną. Skąd taki tok myślenia? Bo BigretailFX i jego konkurencja nas tego nauczyli. Broker detaliczny karmił traderów łatwością zawierania transakcji. Niektórzy chcieli uprościć traderom grę. Niektórzy wykorzystali dla zysków ich ignorancję wiedząc, że nie znają oni zasad funkcjonowania rynku. W pewnym sensie brokerzy na własne życzenie postawili się na pozycji narażonej na niezadowolenie i podejrzenia klientów.
W prawdziwej sieci interbanku zlecenie rynkowe jest jedynie złożeniem zamówienia na euro po cenie rynkowej. Cena rynkowa nie jest stała. Cały czas się zmienia. Czasem bardzo szybko. W takich warunkach możesz złożyć zlecenie na euro po 1.2750 ale po czasie, który zabierze kliknięcie, przesłanie zlecenia i znalezienie kupca, cena może wzrosnąć do 1.2752 lub w okresach niestabilności albo podczas publikacji danych makro następny sprzedawca może być dostępny dopiero po cenie 1.2780. Jak myślisz, ilu jest głupców, którzy chcą sprzedać euro po opublikowaniu negatywnego raportu dla dolara przez FED? Tak właśnie wygląda rzeczywistość na prawdziwym rynku. Czasem zwyczajnie nie ma kupców po cenie, po której chcesz sprzedać. Ponieważ nas wcześniej okłamywano i oszukiwano udziela nam się bojowy nastrój. „Nie mogę w to uwierzyć! Oni są tacy sami jak mój stary broker, którego olałem!”. Otóż nie. Dają nam to, czego chcemy. Niestety, na dobrą sprawę, nie wiedzieliśmy czego chcemy.
Po kilku dniach z nową platformą ECN obserwujesz pierwsze dane ekonomiczne. Dobra wiadomość jest taka, że spread nie zmienia się o 20,30 czy nawet 50 pipsów, tak jak przed ogłaszaniem danych na platformie BigretailFX. Jednak poszerza się o kilka pipsów i zaczyna wariować, zwłaszcza na funcie. Gorączkowo rośnie lub spada. Kilka sekund przed publikacją danych wygląda to przerażająco. Banki zbierają zamówienia, ostatni traderzy składają zlecenia. Wszystko wygląda niebezpiecznie i właśnie takie jest. Witaj w chłodnym i okrutnym świecie prawdziwej sieci interbanku. Tutaj nie ma gwarantowanych stop loss’ów. Są tylko kupujący, sprzedający i wszystko to, co przyniesie rynek.
Kolejnym aspektem są prowizje. W przeciwieństwie do BigretailFX zysk brokera nie jest ukryty w różnicy pomiędzy twoją ceną, a ceną providerów zapewniających brokerowi płynność. Ceny Bid i Ask, które widzisz na ekranie reprezentują ceny oferowane w twojej sieci ECN. Aby broker ECN mógł zarabiać pobierane są opłaty za transakcje lub prowizje. Podczas gdy wysokość prowizji jest zmienna, u większości detalicznych brokerów ECN średnia wysokość jest równa 1 lub 2 pipsom, w zależności od pary walutowej. Dokonując prostych obliczeń dowiesz się, że broker ECN musi oferować spread w wysokości 1-2 pipsów lub mniej, by być bardziej konkurencyjny od twojego starego brokera. To może, lecz nie musi być problemem podczas zawierania transakcji. Więc, czy rzeczywiście spread u brokerów ECN jest lepszy niż u twojego starego brokera? I tak, i nie.
Więc dlaczego wszyscy chwalą brokerów ECN?
Jednym słowem, za przejrzystość. A przynajmniej jej obietnicę. Niektórych przyciągają spready, ale największym plusem jest możliwość zobaczenia prawdziwego rynku. Jeśli możemy go zobaczyć nikt nie może nas okłamać czy oszukać. Wszyscy chcemy być sprawiedliwie traktowani. Należy tutaj zaznaczyć, że twój stary broker mógł nie być taki zły. Co więcej, mógł być uczciwy wobec Ciebie. BigretailFX jest po prostu stworzony w oparciu o model biznesowy, który nie wzbudza zaufania. Biorąc pod uwagę fakt, że brokerzy detaliczni na przestrzeni lat często wprowadzali klientów w błąd rynek Forex aż błaga się o przejrzystość. Czy brokerzy ECN naprawdę są tacy przejrzyści? Nie do końca.  Dopóki nie istnieje centralny clearing, gdzie każdy, włączając w to tradera detalicznego, ma dostęp do danych, nie możemy mówić o prawdziwej przejrzystości. Ale brokerzy ECN stanowią krok w lepszym kierunku.
Pobiec prosto do pierwszego lepszego brokera ECN? Nie tak szybko.
Jak przed chwilą odkryliśmy, Twój stary broker nie musi odejść do lamusa. Tak naprawdę wielu brokerów market makers posiada zalety np. możliwość założenia niewielkiego konta dla nowych traderów lub tych, którzy mają niewielkie kwoty do zainwestowania. Część market makerów gwarantuje brak ujemnego salda. To oznacza, że nigdy nie stracisz więcej pieniędzy niż masz na koncie. To duży plus i bardzo dobre zabezpieczenie. Ponadto, nie znajdziesz ani jednego brokera ECN, który ma gwarantowany stop loss. Samo to sprawia, że wielu traderów wybiera market makerów. Wielu oferuje dźwignie nawet 400 do 1. To przyciąga niektórych traderów i razem gwarancją stop loss’ów i braku ujemnego salda czyni ofertę nie do odrzucenia. Pomyśl sam, jeśli korzystasz z dźwigni 400 do 1 lepiej dla ciebie jeśli broker uniemożliwi ochronę środków tak, by nie można było stracić więcej niż ma się na koncie. Ostatnią, ale nie mniej ważną rzeczą jest zmienny spread. Jeśli grasz w niespokojnych godzinach np. na początku sesji azjatyckiej, spready mogą być lepsze od tych na interbanku, zwłaszcza na funcie.
Więc, czy brokerzy ECN są lepsi?
Odpowiedź zależy od Ciebie. Teraz mamy lepsze pojęcie o strukturze każdego z brokerów ich zaletach. Ogólnie rzecz biorąc mogę stwierdzić, że dla doświadczonego, aktywnego tradera broker ECN powinien być lepszym wyborem. Początkujący trader potrzebujący prostoty i bezpieczeństwa powinien raczej wybrać dobrego brokera MM, który oferuje opcje bezpieczeństwa. Dzięki temu co wiem teraz będę korzystał z usług obydwu.
Autor: FXopportunist
Źródło: Market Makers & ECN’s, Is the grass greener?Tłumaczenie: Adam Orzełek
Zobacz także: