wtorek, 1 stycznia 2013

Iluzja Świętego Graala


Iluzja Świętego Graala

Każdy chce znaleźć Świętego Graala. Wielu traderów – doświadczonych i początkujących – szuka sposobów 100%-owy system. Taki, który pozwoli przewidywać przyszłe ruchy cen, zarabiać pewne i duże pieniądze. Święty Graal owszem, istnieje. Mieści się w twórczej części mózgu, tuż obok smoków, wróżek i krasnali.
holy-grail
Święty Graal jest produktem chrześcijańskiej mitologii. Według legend jest kielichem do którego Józef z Arymatei miał zebrać krew z przebitego boku Chrystusa spływającą po włóczni. Niektóre rzeczy mają to do siebie, że jak są ważne to giną. Jak coś zginie, trzeba znaleźć. Szukali go rycerze króla Artura, Indiana Jones i Monty Python, ale poszukiwania zakończyły się fiaskiem.
Po co komu kielich?
Wierzono (niektórzy wciąż wierzą), że naczynie posiada boskie właściwości. Picie z niego czyni nieśmiertelnym, a miejsce w którym się znajduje to kraina mlekiem i miodem płynąca. Kwiatki kwitną przez cały rok, wszyscy są szczęśliwi itp. itd.
Co to ma wspólnego z tradingiem?
Święty Graal to metafora. W tradingu używa się tej nazwy do określenia super-sposobu, który pozwala na zarabianie dużych pieniędzy. Dzięki niemu będziemy zawsze zarabiać, nigdy tracić. W każdych warunkach, na każdym rynku. Maszynka do zarabiania.
Setki tysięcy traderów właśnie tego szukają. Chcą mieć pewny sposób, który generuje niezawodne sygnały – po zajęciu pozycji rynek pójdzie dokładnie tam, gdzie oczekują. Za każdym razem.
Szukasz takiego sposobu? No cóż.. marnujesz i czas, i pieniądze. Szukając magicznych systemów, strategii, wskaźników, programów, teorii pogubisz się w końcu. To takie błędne koło z którego niewielu wychodzi. Wystarczy rzucić okien na fora dyskusyjne – wielu inteligentnych ludzi z ogromną wiedzą, mimo kilku lat na FX nie jest w stanie systematycznie zarabiać. Mają wiele do powiedzenia, duże doświadczenie w testowaniu systemów, ale wciąż szukają Świętego Graala. Im dłużej szukają, tym bardziej go nie ma. Zamiast zysków są straty, pojawia się gniew, frustracja, stres.
Nie rozumieją (lub nie chcą zrozumieć), że Święty Graal nie jest:
-          super-systemem działającym na każdym rynku, w każdych warunkach;
-          wskaźnikiem lub EA (expert advisor);
-          najnowszym programem do analizy wykresów, wyposażonym w tysiące opcji i dającym miliony możliwośći;
-          sygnałami czy newsletterem od guru;
-          sekretem o którym wie tylko Soros na spółkę z Buffetem;
-          wszystkim tym o czym myślisz jako początkujący;
Więc Święty Graal jednak istnieje?
Załóżmy, że istnieje. Skoro to nie system, nie wskaźnik itd. to co nim jest?
Święty Graal to cały proces tradingu: od tworzenia systemu po jego egzekucję. Jeśli wszystko zrobisz z głową, będziesz zarabiać. Stwórz solidny system, zadbaj o odpowiednie zarządzanie kapitałem, trzymaj się reguł i panuj nad emocjami. Tylko tyle i aż tyle. Nie potrzebujesz Świętego Graala, by osiągać sukcesy.

Wszystko co wiesz to gówno prawda. Czyli co by Ci powiedział generał Patton, gdyby uczył spekulacji.


Wszystko co wiesz to gówno prawda

Czyli co by Ci powiedział generał Patton, gdyby uczył spekulacji.
Usiądźcie!
Wszystko co słyszycie o tym, spekulacja jest skomplikowana, to gówno prawda. Ludzie uwielbiają komplikować proste rzeczy, bo dzięki temu mają wrażenie, że grają „profesjonalnie”. Pieprzyć to, my będziemy korzystać z technik prostych jak budowa cepa. Rynek płaci za skuteczność, a nie za udawanie eksperta.
Mimo prostoty spekulacja to jedna z najtrudniejszych rywalizacji na jakie człowiek może sobie pozwolić. Wydobywa z niego wszystko, co najlepsze i wymywa to, co nikczemne.
W dzieciństwie podziwialiśmy najlepszego gracza w kulki, najszybszego biegacza, futbolistów z pierwszej ligi i najtwardszych bokserów. Nie tolerujemy przegranych i zawsze gramy po to, żeby zwyciężyć. Dlatego jeszcze nigdy nie przegraliśmy i nigdy nie przegramy w dłuższym terminie. Wstrętna jest nam sama myśl o porażce.
Nie jest prawdą, że większość z Was przegra. Tylko ci, którzy grają bez zasad są skazani na klęskę.
Na początku każdy się boi. Ten, kto twierdzi inaczej, jest podłym kłamcą. Prawdziwy trader to ktoś, kto idzie do przodu, mimo niepowodzeń. Niektórzy przezwyciężają strach po kilku tygodniach, innym zabiera to kilka miesięcy, jeszcze innym parę lat. Prawdziwy trader nie pozwala jednak, aby lęk przed porażką okazał się silniejszy niźli jego honor, poczucie obowiązku i naturalne męstwo.
Narzekacie, że musicie grać zgodnie z planem i prowadzić dziennik, skarżycie się na to, co nazywacie „gównianym drylem”. Jego celem jest wyrobić w was instynkt trzymania się zasad i nauczyć was stale zachowywać czujność. To trzeba wpoić każdemu traderowi. Pierdolić tego, kto nie umie zachować czujności! Trader, jeśli chce pozostać przy życiu, musi być czujny. Inaczej nadziane sukinsyny z banków podkradną się do niego od tyłu i zatłuczą na śmierć workiem gówna. Statystyki mówią wyraźnie, że większość traderów traci. To „bohaterzy”, których zgubiła zbytnia pewność siebie i nadmierne ryzyko.
Opowieści o sekretach, tajemnicach i innych bzdetach to gówno prawda. Niedouczone gnojki, które piszą te bzdury wiedzą o prawdziwej spekulacji nie więcej niż o pieprzeniu. A my mamy najlepszy zespół, najlepszego ducha i najwspanialszych ludzi na ziemi. A niech mnie, żali mi tych biednych drani, którzy siedzą po drugiej stronie monitora.
Dbajcie o każdy szczegół. Nie wolno wam myśleć, że pojedynczy element strategii jest mało ważny. A gdyby tak każdy trader stwierdził, że ma dosyć czekania na sygnał i otwarł pozycję za wcześnie? Taki niecierpliwy skurczybyk mógłby powiedzieć: „Do diabła, przecież to tylko jedna transakcja!”. A gdyby za każdym razem tak mówił? Gdzie, do kurwy nędzy byśmy się wtedy znaleźli? Dzięki Bogu, moi traderzy tak nie mówią. Każdy robi to co do niego należy.
Dzięki strategii będziecie wiedzieli jak grać, zarządzanie kapitałem pozwoli wam przetrwać trudniejsze okresy, dziennik pozwala wyłapać popełniane błędy, a trading plan jest po to, byście nie dostali sraczki w czasie sesji.
Jasne, że chcecie zarabiać. Ale z rynkiem nie da się wygrać leżąc do góry brzuchem. Spekulacja to ciągła nauka i zdobywanie doświadczenia. Zaczniecie zarabiać tym szybciej, im szybciej nauczycie się dyscypliny.
Niektórzy z was zastanawiają się, czy nie spietrają w czasie sesji. Nie martwcie się o to. Zapewniam was, żę wszyscy zrobicie co do was należy. Po drugiej stronie monitora siedzą ludzie, którzy chcą waszych pieniędzy. Albo wy im je zabierzecie, albo oni zabiorą je wam. Bądźcie zimnymi sukinsynami. Cierpliwie czekajcie na swoją kolej. Bierzcie tylko najlepsze sygnały. Tnijcie straty. Pozwalajcie zyskom rosnąć. Unikajcie zbędnego ryzyka.
Nie chcę słyszeć żadnych meldunków w rodzaju: „Robię analizę”. Kurwa, nie będziemy robić żadnych „analiz”. Przez cały czas trzymamy się planu i czekamy na sygnał. Kiedy się pojawi wkraczamy do akcji. Chwytamy trend za jaja i wykręcamy tak, że się zesra pipsami. Nasz plan to trzymać się planu. Przejdziemy przez sesję jak gówno przez rurę.
Będą skargi, że jestem wymagający. Mam w dupie taki skargi. Nie jestem tu, żeby was klepać po plecach i mówić to co chcecie usłyszeć. Jak ktoś szuka przyjaciela, niech sobie kupi psa. Rynek to nie wesołe miasteczko, w którym każdy się uśmiecha i wpieprza watę cukrową. To pole bitwy, gdzie każdy czeka na wasze błędy. Będziecie zdani wyłącznie na siebie dlatego wierzę, że praca nad sobą oszczędzi wam mnóstwo pieniędzy. Im bardziej się do tego przyłożycie, tym mniej stracicie i szybciej zaczniecie zarabiać.
Jeszcze jedno. Za trzydzieści lat, kiedy usiądziecie przy kominku z wnukiem na kolanach, a on was zapyta: „Co robiłeś w czasie drugiej wojny światowej, dziadku?”, nie będziecie musieli odpowiadać zachrypniętym głosem: „Rozrzucałem gnój w Luizjanie”. Nie panowie, popatrzycie mu prosto w oczy i powiecie: „Wnusiu, twój dziadek był spekulantem i grał na rynku pod okiem tego cholernego skurczybyka George’a Pattona!”
No dobra, sukinkoty, znacie już moje uczucia. Z dumą poprowadzę was, chłopcy, do boju, wszędzie i o każdej porze. To wszystko.
Ps. artykuł powstał na podstawie przemówienia gen. Pattona, oryginał tutaj

Outside bar++Timing – czyli dlaczego wejście w odpowiednim czasie ma znaczenie



Timing – czyli dlaczego wejście w odpowiednim czasie ma znaczenie


Formacje złożone z kilku słupków (setupy) można zauważyć dopiero po powstaniu słupka spełniającego określone kryteria. Wymagają szybkiej i precyzyjnej reakcji. Wejście w odpowiednim momencie często decyduje o zarobku i stracie.
W sprawie artykułu dostałem kilkanaście e-maili. Nie wszyscy rozumieją na czym polega idea setupów i wejść. Postanowiłem to wyjaśnić przy okazji pisania o timingu. Obydwie te kwestie są nierozłączne, więc powstał długaśny tekst, który powinien rozwiać wszelkie wątpliwości.
Za każdym elementem strategii muszą stać określone powody. Samo poznanie reguł nie jest wystarczające, dopiero wiedza dlaczego tak, a nie inaczej sprawia, że łatwiej je zaakceptować i grać zgodnie z nimi. Zanim przejdziemy do sedna muszę wyjaśnić kilka rzeczy.
Po włączeniu platformy…
Na początku należy rozpoznać w jakiej fazie aktualnie znajduje się rynek i czy jest grywalny. Przez „grywalność” rozumiem warunki odpowiednie dla stosowanej strategii. W moim przypadku są to trendy. Wbrew pozorom nie rysuję linii czy poziomów, interesuje mnie wyłącznie układ dołków i szczytów.
Podczas gry zupełnie pomijam to co było wczoraj, czy kilka godzin temu. Liczy się tylko „tu i teraz”.
Idea jest następująca – podczas wzrostów poluję na zakończenia korekt spadkowych. Innymi słowy, kupuję dołki. W czasie spadków jestem zainteresowany zakończeniami korekt wzrostowych, czyli sprzedaję na szczytach.
Omówmy to na przykładzie wzrostów.
Bazowa lokacja (warunki, w których czekam na formację (setup)) wyglądają tak:
Skąd wiem, że korekta jest zakończona i można kupować?
Nie wiem.
Z fusów nie wróżę,  nie rozkładam tarota. Nie prognozuję, tylko reaguję..
Nowy ruch w kierunku trendu, siłą rzeczy, musi mieć jakiś początek. Pierwszym sygnałem możliwego zakończenia korekty jest każdy słupek spełniający dwa warunki:
- cena zamknięcia znajdzie się nad ceną maksymalną poprzedniego słupka;
- cena zamknięcia jest bliska ceny maksymalnej;
To słupek sygnału, który tworzy ewentualną formację. Nie zawsze jest to formacja Trzech Słupków Odwrotu, Outside Bar itd. Tutaj bardziej liczy się idea. Poniżej przykłady:
Najważniejsze jest to, że razem z poprzedzającymi słupkami daje informację: korekta prawdopodobnie jest zakończona.
Zanim słupek tego typu powstanie nie wiem dwóch rzeczy:
w    którym miejscu się pojawi formacja – nie prognozuję zachowania rynku. Nie wyznaczam poziomów, nie korzystam z linii trendu itp. Kiedy szczyty i dołki pokażą sprzyjające warunki po prostu czekam na formację;
nie wiem  czy w ogóle się pojawi – to co teraz wygląda na korektę spadkową może okazać się początkiem nowego trendu spadkowego;
Jak to wygląda w warunkach rynkowych?
Modelowy przykład.

Powiedzmy, że właśnie otwarłem platformę i widzę coś takiego. Identyfikuję ostatni szczyt i dno.
Warunki są świetne. Wyższy szczyt (w tej chwili jest już faktem, bo cena spadła zostawiając po sobie wierzchołek!), wyższe dno i  trwająca korekta.
Aktualnie nie ma żadnych przesłanek do zajmowania pozycji, dlatego muszę uzbroić się w cierpliwość.
Wezmę każdy setup między nowym szczytem a wyższym dnem (strefa kupna).
Po pięciu minutach powstaje Outside Bar. Z chwilą, gdy słupek jest już zamknięty składam zlecenie buy stop powyżej ceny maksymalnej. Jeśli odległość między ceną zamknięcia, a ceną max jest niewielka mogę też otworzyć zlecenie po cenie rynkowej (oczywiście po przekroczeniu ceny max!!!)
Outside Bar sugeruje możliwe zakończenie korekty. Pewności nie ma i właśnie dlatego czekam na potwierdzenie (czyli przełamanie poziomu kupna). Banalny sposób na ograniczenie ryzyka.
Jak widać przełamanie nie nastąpiło. Gdybym się pospieszył i wszedł zaraz po zamknięciu byłaby strata. Gdzie jak gdzie, ale w spekulacji cierpliwość jest na wagę złota (pipsów)
Korekta uległa przedłużeniu i po kilku słupkach mamy drugiego Outside Bar’a. Druga okazja w tej samej korekcie. Być może teraz zlecenie wejdzie?
Weszło;)
TIMING
Zobaczmy jak to wygląda w mikroskali. Przestrzeń obok słupka podzieliłem na trzy strefy – czarną, zieloną i czerwoną.
Czarna strefa – za wcześnie
Dotyczy wejść przed pełnym ukształtowaniem słupka bądź po jego zamknięciu poniżej ceny maksymalnej (dla setupów kupna).
Jeśli to robisz nie dziw się, że masz same straty. Na niskich interwałach okazji jest dużo, ale sytuacji, które tylko początkowo wyglądają na dobre okazje jest o wiele więcej. Zawsze czekaj do pełnego ukształtowania formacji. Słupek w trakcie powstawania nie jest słupkiem sygnałowym. Staje się nim dopiero po zamknięciu i spełnieniu odpowiednich kryteriów. Nie wcześniej.
Wchodzenie przed zamknięciem jest kuszące. Grając np. na interwale pięciominutowym po dwóch minutach aktualny słupek może wyglądać na wzrostowy. Wtedy włącza się chciwość: To jest to! Kupuję bo pipsy uciekną!!!
Nie rób tego. Zanim słupek zostanie zamknięty cena może spaść:
To co wcześniej wyglądało na formacją okazało się tylko chwilową iluzją. To tzw. spalone setupy. Spójrz na poniższy wykres.
Spalonych setupów jest od groma.
Zielona strefa – idealnie
Wchodzę dopiero po przekroczeniu ceny maksymalnej (kupno) lub minimalnej (sprzedaż). O ile? 1-3 pipsy.
Powstanie setupu nie załatwia sprawy do końca. Wyczekiwana formacja nie zawsze jest zakończeniem korekty. Dopiero przełamanie ostatniego słupka jest dla mnie potwierdzeniem, że coś jest na rzeczy i warto zająć pozycję. Poza tym ograniczam ryzyko.
Przeciętnie w jednym przypadku na trzy przełamanie nie następuje.
Co mi to daje?
Robię około 5 transakcji dziennie;
Stop-loss waha się od 5 do 10 pipsów.
Dzięki czekaniu z wejściem każdego dnia oszczędzam +-15 pipsów. W skali tygodnia to prawie 80 pipsów, a miesiąca ok. 250! To są pipsy, których nie straciłem, czyli:
- nie muszę odrabiać ewentualnych strat;
- zakończenie dnia/tygodnia/miesiąca na plusie jest łatwiejsze ;
- mniej strat to mniej nerwów.
A wszystko tylko dlatego, że nie wchodzę zaraz po powstaniu setupu.
Mała rzecz, a robi  dużą różnicę.
Czerwona strefa – za późno
Zdarza mi się, dość często, że przegapię setup, po którym rynek poszedł w zakładanym kierunku. Spóźniłem się Powstaje dylemat – grać czy nie grać. Skoro setup się sprawdził to może warto wejść z opóźnieniem?
Wejście w odpowiednim momencie daje możliwość ustawienia ciasnego SL. Późnejsze wejście pozbawi Cię tej możliwości. O ile początkowo SL mógł wynieść kilka pipsów, teraz musi być ustawiony w odległości kilkunastu pipsów.
Dlaczego?
Rynek porusza się zygzakiem. Wchodząc w trwający ruch z ciasnym SL ryzykuję, że lekka korekta wymiecie mnie z rynku. Ciasny SL ma rację bytu wtedy, gdy uda się złapać ruch zaraz na początku.
I tutaj pewnie zadajesz sobie pytanie – „no dobrze, skoro spóźniłeś się z wejściem i nie możesz dać ciasnego SL to daj większego SL-a i zmniejsz stawkę?”
Nie. To już gonitwa za rynkiem. Zakładając, że breakeven osiągamy po wzroście równym lub większym od odległości SL, dotarcie ceny do zakładanego poziomu breakeven i satysfakcjonującego RR (stosunek zysku do ryzyka) jest już trudniejsze. W niektórych sytuacjach rynek da zarobić tylko kilka, kilkanaście pipsów. Z ciasnym SL mogę w miarę szybko wyjść na zero i zabezpieczyć choćby kilka pipsów. Druga sprawa jest taka, że nie lubię stawiać SL powyżej 10 punktów. Jeśli warunki tego wymagają to zwykle rezygnuję z transakcji. Czasem robię wyjątki, ale setup musi być modelowy i wystąpić w idealnych warunkach.
Jeżeli spóźnię się z wejściem poczekam na następny setup. Prędzej czy później się pojawi.
Spekulacja to przede wszystkim sztuka czekania.

Market Makers vs brokerzy ECN’s. Wszędzie Dobrze Gdzie Nas Nie Ma?


Market Makers vs brokerzy ECN’s. Wszędzie Dobrze Gdzie Nas Nie Ma?

Temat często przewija się w dyskusjach traderów, dziennikarzy i nowicjuszy. Aby poznać odpowiedź musimy dotrzeć do sedna sprawy, zbadać różnice i określić nasze potrzeby. Celem artykułu jest przekazanie zdobytej przeze mnie wiedzy w sposób, który pozwoli zaoszczędzić czas na poszukiwaniach, czytaniu, próbach i błędach.
Scena
Skargi i dyskusje na temat brokerów miały miejsce odkąd te instytucje powstały. Ale ostatnio temat jest bardzo gorący. Dlaczego? Ponieważ wszystko się zmienia. A kiedy coś zmieniasz, ludzie zaczynają się denerwować. Hej, spread się poszerzył, co u licha! Nigdy nie miałem takich opóźnień! Dlaczego tak się dzieje?
Strategie tradingu detalicznego w oparciu o newsy wciąż się zmieniały. Mali gracze zaczęli grać na danych. Łatwo zauważyć potencjalnie spore zyski w raportach nt. gospodarki. Część traderów płaci za dostęp do newsów, część zostaje członkami klubów publikujących sygnały na danych, a wielu po prostu obserwuje z uwagą swoją ulubioną parę przed publikacją danych.
Rozterki u market makera
Czy to zmienia cokolwiek i dlaczego brokerzy ECN powinni być lepsi? Cóż, odpowiedzi należy szukać w dostarczycielach płynności u market makers i ich stosunkach z interbankiem. Ciężko je zdefiniować ponieważ owe relacje mogą przybierać różne formy. Jednak poniższe wyjaśnienie będzie pasować do większości brokerów detalicznych.
Jak większość z was wie, brokerzy detaliczni są stroną w każdej transakcji. Podczas spekulacji Joe sprzedaje, Mary kupuje, a broker dostaje prowizje za umożliwienie transakcji. U BigretailFX kiedy Joe kupuje, BigretailFX sprzedaje, kiedy Joe sprzedaje BigretailFX kupuje. BigretailFX może pokryć pozycję Joe’go dzięki dostarczycielowi płynności, może też dołączyć ją do wspólnej puli i wtedy zająć pozycję u dostarczyciela płynności, która będzie równa ich całkowitej pozycji, a także mogą ją przetrzymać u siebie wiedząc, że Joe prawdopodobnie i tak straci. W każdym bądź razie Joego dzielą jeden lub dwa kroki od banków, funduszy hedgingowych i innych brokerów, którzy stanowiliby drugą stronę transakcji u brokera ECN.
Te jeden lub dwa kroki są miejscem, gdzie zaczynają się problemy Joego u market makera podczas spekulacji w czasie dużej zmienności np. podczas publikacji danych. Broker Joego mógł mu obiecać „stały spread”, „gwarantowane zlecenia”, i/lub „brak poślizgów cenowych”. Albo po prostu Joe nigdy nie doświadczył poślizgów ani rozszerzonego spreadu ponieważ wszystko było w porządku z płynnością i broker chciał, by klient był zadowolony.
Nagle wszystko się zmienia. Coraz więcej klientów BigretailFX zaczyna grać na newsach. W tym samym czasie wszyscy osiągają sukces ponieważ reakcja rynku była łatwa do przewidzenia, poza tym sporo wiedzą o grze na newsach. Teraz BigretailFX ma problem. Ich model biznesowy przestaje działać i podczas publikacji danych tracą mnóstwo pieniędzy. Dlaczego?  Właśnie przez te kroki pomiędzy Joe’m, a większym rynkiem. Stary dobry BigretailFX sprzedaje Euro Joe’mu i setkom klientów, kiedy nikt inny tego nie robi. I, jak się pewnie domyślasz, nikt nie sprzeda Euro, by BigretailFX mógł pokryć pozycje.
Więc co zrobi BigretailFX? Jeśli grasz na Forex, bardzo dobrze znasz odpowiedź. Rozszerzy spread, pojawi się poślizg cenowy albo zamrozi platformę na czas publikacji danych.
Podejrzliwość i potrzeba czegoś lepszego.
Kiedy trader klika kup lub sprzedaj, oczekuje, że stanie się to czego się spodziewa. Kiedy zysk jest mniejszy od oczekiwanego myśli sobie „Co do $@#$^% Oszukali mnie!!!”. Takie sytuacje przytrafiają się każdemu. Takie doświadczenie daje do myślenia i powoduje, że doszukujemy się przekrętu po stronie brokera. I co teraz? Uznałeś, że twój broker jest kiepski. Rozmawiasz ze znajomymi traderami i słyszysz „Mnie też zrobili w konia”. Zaczynasz poszukiwania. I wygląda na to, że gdzie się nie obrócisz widzisz to samo.  Dlaczego? Bo wszędzie miałeś do czynienia z tym samym modelem biznesowym.
Czy ECNs są naszym wybawcą?
Pewnego dnia pojawiają się obietnice lepszych warunków. Wszyscy słyszeliśmy nowe reklamy. „Spread od 1 pipsa”, „Brak pokoju zleceń”, „Nigdy nie zajmujemy pozycji przeciwstawnych” i „dostęp do rynku międzybankowego”. Wow, taaaaaak właśnie na to czekaliśmy! Szybko otwieramy konto demonstracyjne i sprawdzamy spread. O stary, jesteśmy pod wrażeniem! „Zobacz! Jeden pip na funcie!” Ale kiedy tylko zaczynamy testy szybko się okazuje, że nie tego się spodziewaliśmy.

Doświadczenia u brokera ECN
Powiedzmy sobie szczerze. Nasze oczekiwania opierają się na posiadanej wiedzy. W rzeczywistości, większość z nas nie wie czego oczekiwać po „prawdziwym” rynku. Dochodzimy więc do wniosku, że u brokerów ECN będziemy mieć niższy spread i brak kiepskiego, nieuczciwego dealing desk. W tym momencie musimy porównać nasze oczekiwania z rzeczywistością.
Pierwszą rzeczą, którą zauważysz po otwarcia konta u brokera ECN są poślizgi cenowe. Ale dlaczego? Skoro nie ma dealing desk, który może oszukiwać, skąd się biorą? W środowisku ECN poślizgi cenowe są niewłaściwą nazwą. Nikt ich nie tworzy. Twój broker ECN jedynie daje Ci to, o co prosiłeś. Chciałeś złożyć kupna zlecenie po cenie rynkowej i właśnie zostało ono zrealizowane. Problem polega na tym, że wielu z nas nie ma pojęcia jak działa rynek. Myśleliśmy, że możemy kupić euro po cenie widocznej na ekranie tak samo jak kupujemy pomidora z naklejoną ceną. Skąd taki tok myślenia? Bo BigretailFX i jego konkurencja nas tego nauczyli. Broker detaliczny karmił traderów łatwością zawierania transakcji. Niektórzy chcieli uprościć traderom grę. Niektórzy wykorzystali dla zysków ich ignorancję wiedząc, że nie znają oni zasad funkcjonowania rynku. W pewnym sensie brokerzy na własne życzenie postawili się na pozycji narażonej na niezadowolenie i podejrzenia klientów.
W prawdziwej sieci interbanku zlecenie rynkowe jest jedynie złożeniem zamówienia na euro po cenie rynkowej. Cena rynkowa nie jest stała. Cały czas się zmienia. Czasem bardzo szybko. W takich warunkach możesz złożyć zlecenie na euro po 1.2750 ale po czasie, który zabierze kliknięcie, przesłanie zlecenia i znalezienie kupca, cena może wzrosnąć do 1.2752 lub w okresach niestabilności albo podczas publikacji danych makro następny sprzedawca może być dostępny dopiero po cenie 1.2780. Jak myślisz, ilu jest głupców, którzy chcą sprzedać euro po opublikowaniu negatywnego raportu dla dolara przez FED? Tak właśnie wygląda rzeczywistość na prawdziwym rynku. Czasem zwyczajnie nie ma kupców po cenie, po której chcesz sprzedać. Ponieważ nas wcześniej okłamywano i oszukiwano udziela nam się bojowy nastrój. „Nie mogę w to uwierzyć! Oni są tacy sami jak mój stary broker, którego olałem!”. Otóż nie. Dają nam to, czego chcemy. Niestety, na dobrą sprawę, nie wiedzieliśmy czego chcemy.
Po kilku dniach z nową platformą ECN obserwujesz pierwsze dane ekonomiczne. Dobra wiadomość jest taka, że spread nie zmienia się o 20,30 czy nawet 50 pipsów, tak jak przed ogłaszaniem danych na platformie BigretailFX. Jednak poszerza się o kilka pipsów i zaczyna wariować, zwłaszcza na funcie. Gorączkowo rośnie lub spada. Kilka sekund przed publikacją danych wygląda to przerażająco. Banki zbierają zamówienia, ostatni traderzy składają zlecenia. Wszystko wygląda niebezpiecznie i właśnie takie jest. Witaj w chłodnym i okrutnym świecie prawdziwej sieci interbanku. Tutaj nie ma gwarantowanych stop loss’ów. Są tylko kupujący, sprzedający i wszystko to, co przyniesie rynek.
Kolejnym aspektem są prowizje. W przeciwieństwie do BigretailFX zysk brokera nie jest ukryty w różnicy pomiędzy twoją ceną, a ceną providerów zapewniających brokerowi płynność. Ceny Bid i Ask, które widzisz na ekranie reprezentują ceny oferowane w twojej sieci ECN. Aby broker ECN mógł zarabiać pobierane są opłaty za transakcje lub prowizje. Podczas gdy wysokość prowizji jest zmienna, u większości detalicznych brokerów ECN średnia wysokość jest równa 1 lub 2 pipsom, w zależności od pary walutowej. Dokonując prostych obliczeń dowiesz się, że broker ECN musi oferować spread w wysokości 1-2 pipsów lub mniej, by być bardziej konkurencyjny od twojego starego brokera. To może, lecz nie musi być problemem podczas zawierania transakcji. Więc, czy rzeczywiście spread u brokerów ECN jest lepszy niż u twojego starego brokera? I tak, i nie.
Więc dlaczego wszyscy chwalą brokerów ECN?
Jednym słowem, za przejrzystość. A przynajmniej jej obietnicę. Niektórych przyciągają spready, ale największym plusem jest możliwość zobaczenia prawdziwego rynku. Jeśli możemy go zobaczyć nikt nie może nas okłamać czy oszukać. Wszyscy chcemy być sprawiedliwie traktowani. Należy tutaj zaznaczyć, że twój stary broker mógł nie być taki zły. Co więcej, mógł być uczciwy wobec Ciebie. BigretailFX jest po prostu stworzony w oparciu o model biznesowy, który nie wzbudza zaufania. Biorąc pod uwagę fakt, że brokerzy detaliczni na przestrzeni lat często wprowadzali klientów w błąd rynek Forex aż błaga się o przejrzystość. Czy brokerzy ECN naprawdę są tacy przejrzyści? Nie do końca.  Dopóki nie istnieje centralny clearing, gdzie każdy, włączając w to tradera detalicznego, ma dostęp do danych, nie możemy mówić o prawdziwej przejrzystości. Ale brokerzy ECN stanowią krok w lepszym kierunku.
Pobiec prosto do pierwszego lepszego brokera ECN? Nie tak szybko.
Jak przed chwilą odkryliśmy, Twój stary broker nie musi odejść do lamusa. Tak naprawdę wielu brokerów market makers posiada zalety np. możliwość założenia niewielkiego konta dla nowych traderów lub tych, którzy mają niewielkie kwoty do zainwestowania. Część market makerów gwarantuje brak ujemnego salda. To oznacza, że nigdy nie stracisz więcej pieniędzy niż masz na koncie. To duży plus i bardzo dobre zabezpieczenie. Ponadto, nie znajdziesz ani jednego brokera ECN, który ma gwarantowany stop loss. Samo to sprawia, że wielu traderów wybiera market makerów. Wielu oferuje dźwignie nawet 400 do 1. To przyciąga niektórych traderów i razem gwarancją stop loss’ów i braku ujemnego salda czyni ofertę nie do odrzucenia. Pomyśl sam, jeśli korzystasz z dźwigni 400 do 1 lepiej dla ciebie jeśli broker uniemożliwi ochronę środków tak, by nie można było stracić więcej niż ma się na koncie. Ostatnią, ale nie mniej ważną rzeczą jest zmienny spread. Jeśli grasz w niespokojnych godzinach np. na początku sesji azjatyckiej, spready mogą być lepsze od tych na interbanku, zwłaszcza na funcie.
Więc, czy brokerzy ECN są lepsi?
Odpowiedź zależy od Ciebie. Teraz mamy lepsze pojęcie o strukturze każdego z brokerów ich zaletach. Ogólnie rzecz biorąc mogę stwierdzić, że dla doświadczonego, aktywnego tradera broker ECN powinien być lepszym wyborem. Początkujący trader potrzebujący prostoty i bezpieczeństwa powinien raczej wybrać dobrego brokera MM, który oferuje opcje bezpieczeństwa. Dzięki temu co wiem teraz będę korzystał z usług obydwu.
Autor: FXopportunist
Źródło: Market Makers & ECN’s, Is the grass greener?Tłumaczenie: Adam Orzełek
Zobacz także:

Kariera zbudowana na kłamstwie


Kariera zbudowana na kłamstwie

Kilka miesięcy temu otrzymałem list od sfrustrowanego tradera. Zaczynał się od słów „Jestem naprawdę zdesperowany. Osiem miesięcy temu rzuciłem pracę z nadzieją, że będę zarabiać na tradingu. Starałem się robić wszystko jak trzeba. Kupiłem najlepszy komputer, najlepsze oprogramowanie i datafeed, wynająłem mentora od daytradingu na S&P (który poza pobieraniem opłat za konsultacje skasował go $2500 za system) i poświęciłem setki godzin na studiowanie wykresów”. W dalszej części listu opisał jak przez osiem lat pracował na dwa etaty, by móc zebrać $100.000 i rozpocząć trading.
Niestety, $100.000 stopniało do $3.400. Zrobił wszystko co uznał za słuszne, oprócz czegoś najbardziej oczywistego. Nie sprawdził mentora. Nie poprosił go o statementy z 18 kolejnych miesięcy, które by potwierdzały, że ów człowiek potrafi zarabiać. Mentor był wygadany i sprawiał wrażenie mądrego faceta. Poza tym ogłaszał się we wszystkich „poważanych” magazynach dla traderów.
Gdyby nasz trader odrobił pracę domową mógłby się dowiedzieć, że jego mentor jest oszustem. Był po prostu sprzedawcą, który nie zarabia na życie tradingiem, a wyciąganiem pieniędzy od naiwnych. Sprawdziłem komunikaty prasowe CFTC i dowiedziałem się, że został oskarżony przez tą instytucję o oszustwa, matactwa i fałszowanie swoich wyników.
Mentor miał w branży przyjaciela, na którego czasami się powoływał. Ów przyjaciel też był oszustem i też dawał ogłoszenia do „poważanych” magazynów. Także on został oskarżony m.in. o promowanie oszukańczych programów.
Nie sugeruję, że od każdego kto sprzedaje książki za $50 lub podręczniki za $195 trzeba wymagać statementu z 18 miesięcy. Ale kiedy coś kosztuje ponad $1000 byłoby dobrze, gdyby sprzedawca potwierdził swoje umiejętności pokazując realne wyniki.
Podobnych historii znam mnóstwo. Opowiem tylko o kilku. Od wielu lat działa pewien sprzedawca promujący kurs day tradingu na S&P za $10.000. W ostatnich latach rozpowiadał, że gra od kilku dekad i nigdy nie miał stratnych miesięcy. W końcu Bruce Babcock go zweryfikował i odkrył, że ów jegomość sfabrykował historię transakcji. Całkiem niedawno rozmawiałem z pewnym znanym guru, który szkolił tego człowieka w latach 80-tych. Powiedział, że w owym czasie nie tylko nie był skutecznym traderem, ale był również bankrutem.
W 1992 przemawiałem na swoim pierwszym i prawdopodobnie ostatnim seminarium (zwykle odmawiam udziału w seminariach ponieważ większość mówców to teoretycy chcący coś sprzedać). Jeden z uczestników zaczepił mnie żaląc się, że stracił ponad $100.000 na NYFE.  Po dwóch latach od tamtego momentu ten sam człowiek pojawił się już w charakterze sprzedawcy. Teraz już twierdził, że od zawsze odnosił sukcesy w tradingu.
Jakieś sześć miesięcy temu znalazłem podejrzanie ogłoszenie w Investor’s Business Daily. Ktoś za $2.500 sprzedawał system oparty na czynnikach wewnętrznych do handlu kontraktami. Jako, że jestem jednym z niewielu traderów korzystających z tej techniki postanowiłem zadzwonić do sprzedawcy. Jak się okazało przeczytał mój wywiad z maja 1996 r., którego udzieliłem magazynowi Stocks and Commodities i na tej podstawie opracował system, który teraz sprzedaje za $2.500 twierdząc, że zarabia nim na życie. Co, oczywiście, było kłamstwem.
Inny sprzedawca, z którym miałem do czynienia, sprzedaje bardzo drogie systemy i rekomendacje wysyłane faxem. Swoje usługi reklamuje jako szokująco skuteczne we wszystkich „poważanych” czasopismach. Problem w tym, że jego obietnice nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Traderzy, którzy dali się oszukać twierdzą, że pokazywane wyniki są wyssane z palca. Rzecz jasna, sprzedawca twierdzi, że zarabia na tradingu.
Chyba najbardziej rozpowszechniony schemat oszustwa na tej grupie dyskusyjnej wygląd mniej więcej tak: pojawia się osoba, która wrzuca ambitne artykuły na temat zawiłości tradingu. Pisze o tym jak to fajnie zarabiać  i prowadzić luksusowy styl życia retorycznie pytając czy ty też byś nie chciał. Jego artykuły są tak profesjonalnie napisane, że łatwo uwierzyć w to co pisze.
Tego rodzaju oszustwa miały swój szczyt kilka lat temu w magazynach dla traderów. Miesiąc za miesiącem sprzedawca opowiadał jaki mistrzem jest w tym co robi. Po jakimś czasie czytelnicy zaczęli prosić go, by podzielił się swoją wiedzą. Oczywiście był on bardziej niż chętny, w końcu o to mu chodziło od początku. Teraz zarabia tysiące dolarów na nic nie podejrzewających durniach.
To tylko garść historii o naciągaczach. Jeśli sprzedawca sugeruje, że utrzymuje się z tradingu, albo to sugeruje i żąda za swoje usługi tysiące dolarów, żądaj udokumentowania wyników. NIGDY, PRZENIGDY nie wydawaj pieniędzy kierując się referencjami pokazywanymi przez sprzedawcę.
Z moich obserwacji wynika, że płacenie tysięcy dolarów za jakieś sekrety to w większości przypadków wyrzucanie pieniędzy w błoto. Nie ma sekretów. Z książek za $50 możesz dowiedzieć się równie dużo co z drogich alternatyw. A poza tym dostępna wiedza o tradingu rzadko prowadzi do sukcesu.
Oryginał: Lying for living
Autor: Gary Smith
Tłumaczenie: Adam Orzełek

01-01-2013


Sprawdzone Reguły Gry dla Współczesnych Traderów

Oto lista klasycznych zasad handlu, którą dostałam w 1984, gdy handlowałam na parkiecie. Została opracowana przez doświadczonego tradera w oparciu o najważniejsze książki i tradingu. Wszystkie reguły przetrzymały próbę czasu.
Jestem pewna, że większość z Was zna te truizmy, ale lista jest świetnie opracowana i stanowi wartościową lekturę.
  1. Zaplanuj grę. Graj zgodnie z planem.
  2. Zapisuj wyniki swojej gry.
  3. Zachowaj pozytywne nastawienie, bez względu na wysokość strat.
  4. Nie zabieraj rynku do domu.
  5. Stale podnoś poprzeczkę.
  6. Skuteczni traderzy kupują kiedy wiadomości są złe, sprzedają kiedy są dobre.
  7. Skuteczni traderzy nie boją się kupować na szczytach ani sprzedawać na dołkach.
  8. Skuteczni traderzy mają dobrze zaplanowany czas na analizę rynków.
  9. Skuteczni traderzy izolują się od opinii innych.
  10. Nieustannie pracuj nad cierpliwością, wytrwałością, determinacją i racjonalnym działaniem.
  11. Ograniczaj straty – używaj zleceń obronnych!
  12. Nigdy nie usuwaj ustawionego wcześniej stop-loss!
  13. Umieszczaj zlecenia obronne w momencie otwierania pozycji.
  14. Nigdy nie wchodź na rynek tylko dlatego, że wkurza Cię czekanie.
  15. Unikaj wchodzenia i wychodzenia z rynku zbyt często.
  16. To straty, a nie zyski sprawiają, że trader jest ostrożny. Korzystaj z każdej straty, by zgłębić wiedzę o zachowaniu rynku.
  17. Najtrudniejszym zadaniem w spekulacji nie jest prognozowanie, a samokontrola. Skuteczny trading jest trudny i frustrujący. Jesteś najważniejszym elementem determinującym sukces.
  18. Zawsze dyscyplinuj się poprzez działanie zgodne z wcześniej ustalonymi zasadami.
  19. Pamiętaj, że bessa w ciągu miesiąca zabiera to co hossa budowała przez trzy miesiące.
  20. Nie pozwól dużym zyskom zamienić się w stratę. Zamknij pozycję jeśli rynek zabierze ci 20% z maksymalnego zysku w takiej transakcji.
  21. Musisz mieć plan, musisz znać plan, musisz postępować zgodnie z planem.
  22. Spodziewaj się strat i akceptuj je z godnością. Ci, którzy użalają się nad stratami zawsze przepuszczają następne okazje, które najczęściej okazują się zyskowne.
  23. Podziel zyski na pół i nigdy nie ryzykuj na rynku więcej niż 50% ich wartości.
  24. Kluczem skutecznego tradingu jest poznanie samego siebie i własnej tolerancji na stres.
  25. Różnica pomiędzy wygrywającym, a przegrywającym nie polega tyle na wrodzonym talencie ile na dycyplinie w unikaniu błędów.
  26. W tradingu tak jak w szermierce, są szybcy i są martwi.
  27. Mowa może być srebrem, ale milczenie jest złotem. Najskuteczniejsi traderzy nie mówią o swoich sukcesach.
  28. Miej wielkie marzenia, myśl o rzeczach wielkich. Niewielu ludzi wyznacza zbyt śmiałe cele. Człowiek staje się tym o czym myśli przez cały dzień.
  29. Zaakceptuj porażkę jako krok ku zwycięstwu.
  30. Zanotowałeś stratę? Zapomnij szybko. Zanotowałeś zysk? Zapomnij jeszcze szybciej! Nie pozwól żeby własne ego i chciwość utrudniała klarowne myślenie i hamowała ciężką pracę.
  31. Nie masz wpływu na przeszłość. Kiedy jedne drzwi się zamykają, inne stają otworem. Najlepsze okazje znajdziesz za otwartymi drzwiami.
  32. Największym sekretem tradera jest podporządkowanie własnej woli do woli rynku. Rynek jest prawdą, bo odzwierciedla wszystkie siły, które mają na niego wpływ. Jeśli to zaakceptuje, jest bezpieczny. Jeśli zignoruje, jest skazany na porażkę.
  33. Dużo łatwiej otworzyć pozycję niż ją zamknąć.
  34. Jeśli coś na rynku nie idzie po twojej myśli, wycofaj się.
  35. Uważaj na duże pozycje, które mogą przejąć kontrolę nad emocjami. Nie bądź nazbyt agresywny względem rynku. Traktuj go delikatnie, pozwól kapitałowi na miarowy wzrost zamiast w gwałtownych porywach.
  36. Nigdy nie dokładaj do stratnej pozycji.
  37. Unikaj łapania szczytów i dołków.
  38. Musisz wierzyć w siebie i swoje poglądy jeśli chcesz zarabiać na życie jako trader.
  39. Podczas trendów bocznych prognozowanie w którą stronę pójdzie rynek (w górę czy w dół) nie ma sensu.
  40. Strata nigdy mnie nie niepokoi jeśli już zamknę pozycję. Następnego dnia o niej nie pamiętam. Ale błędna decyzja i nie zamknięcie pozycji powoduje szkody dla portfela i duszy.
  41. Nigdy nie udzielaj porad i nigdy nie chwal się zyskami.
  42. Ze wszystkich błędów popełnianych przez spekulantów największy to sprzedaż tego, co daje zysk i trzymanie tego, co przynosi stratę.
  43. Brak pozycji to też pozycja.
  44. Lepiej zainteresować się reakcją rynku na nowe informacje niż samą informacją.
  45. Jeśli nie wiesz kim jesteś, rynki są bardzo kosztownym miejscem, żeby się tego dowiedzieć.
  46. W świecie pieniędzy kreowanym przez zachowanie ludzi nikt nie ma zielonego pojęcia co zdarzy się w przyszłości. Zaznaczam – NIKT! Skuteczni traderzy nie opierają decyzji o to może się stać, ale reagują na to co się stało.
  47. Poza nadzwyczajnym okolicznościami, wyrób sobie nawyk zybt szybkiej realizacji zysków. Nie zadręczaj się, kiedy rynek dalej idzie w prognozowanym kierunku bez Ciebie. To nie potrwa długo. Jeśli potrwa, pocieszaj się przez cały czas sytuacjami, w których likwidacja pozycji zabezpieczyła zysk, który mogłeś później stracić.
  48. Kiedy statek zaczyna tonąć, przestań się modlić – skacz!
  49. Lepiej pozbyć się opinii niż pieniędzy.
  50. Przyswój sobie zestaw reguł, które najlepiej działają dla ciebie.
Linda Bradford Raschke jest zawodowym traderem od 1981. Zaczynała od gry na parkiecie, potem otworzyła LBR Group, firmę zajmującą się profesjonalnym zarządzaniem kapitałem. Jako CTA prowadzi popularne programy, była głównym traderem w kilku funduszach hedgingowych. Wywiad z nią ukazał się w książce „The New Market Wizards” Jacka Schwagera, a sama jest znana z własnej książki „Street Smarts”. Więcej artykułów znajdziesz na jej stroniehttps://www.lbrgroup.com/
Tłumaczenie: Adam Orzełek